O wspinaniu, bieganiu i podróżowaniu po świecie

Reebok AT CRAZE 2.0 - test

Stylistyka Reebok AT CRAZE 2.0 przywołuje we mnie wspomnienia butów sportowych z lat 90 XX wieku. Nie wiem, czy taka była inspiracja projektantów, ale jedno stwierdzić mogę na pewno - nie jest to propozycja, która kusi nowoczesnym designem, czy minimalistyczną formą. Podeszwa od razu zdradza do czego został stworzony ten but. O tym jak sprawdza się on na biegowych ścieżkach przeczytacie w niniejszym wpisie. Zapraszam do materiału.

Coros Pace 2 - test zegarka cz. 2

Czas na ostatnią część recenzji zegarka Coros Pace 2. Opisuję tutaj swoje doświadczenia treningowe, a później bierzemy na tapetę dokładność rejestrowanych danych. Na końcu oceniam i piszę co mi się w tym sprzęcie podoba, a do czego mam uwagi. Zapraszam do materiału.


Treningi biegowe

Sprzęt używałem jedynie podczas treningów biegowych. Choć według zapewnień producenta z powodzeniem możemy go używać również na rowerze, czy też na basenie. Ze względów na moje biegowe hobby skupiłem się tylko na tej dyscyplinie ponieważ o treningu rowerowym, a już w szczególności pływackim większego pojęcia nie mam.

Przechodząc do sekcji treningowej i wybraniu treningu Bieganie wyświetla się ekran początkowy, na którym znajdziemy informację o godzinie, wykrytym tętnie, naładowaniu baterii i zasięgu GPS. Ikonki tętna i satelity migają na zielono do póki nie zostaną wykryte dane.

Lista zaś obejmuje trzy pozycje: Start, Proste interwały i Ustawienia. Zacznijmy może od końca. W ustawieniach mamy możliwość ustawienia Powiadomień i  Auto pauzy. Jeżeli chodzi o alerty to możemy zdefiniować ich kilka rodzajów: dystansu, tempa, kadencji, tętna, mocy oraz odżywiania. Dla każdego z nich możemy oczywiście dostosować odpowiednie wartości.


Pace 2 w menu aktywności umożliwia zdefiniowanie prostych interwałów. Ustawiamy tutaj ilość powtórzeń, jednostkę biegową i odpoczynek. Mamy też opcję włączenia/wyłączenia rozgrzewki i schłodzenia. 

Akcent biegowy i odpoczynek możemy określić na kilka różnych sposobów. Do dyspozycji mamy oczywiście dystans (określany rzędem wielkości co 50 m), czas (co 5 sek.), ale również opcję "otwartą". Wówczas sami decydujemy o momencie zakończenia poszczególnego etapu poprzez wciśnięcie przycisku Wstecz.

Jeżeli zdecydujemy się na włączenie opcji Rozgrzewka. Rozpoczęcie treningu zaczyna się od tego elementu, a zakończenie tej części następuje po kliknięciu przycisku Wstecz, wówczas rozpoczyna się pierwszy interwał. Analogicznie ma się sytuacja w przypadku Schłodzenia, które rozpoczyna się automatycznie po zakończonej serii interwałów.

Bardziej złożone interwały, np. takie o zmiennych akcentach biegowych, możemy zdefiniować przy pomocy aplikacji Coros, jako konkretną sesję treningową.


Tutaj mała uwaga, w edytorze sesji treningowej mamy na końcu coś takiego jak Przerwa. Jest to błąd tłumaczenia, nie chodzi oczywiście o przerwę tylko schłodzenie (eng. Cool down). Może to wprowadzać w błąd sugerując dodanie jej gdzieś pomiędzy akcenty biegowe.

Trening rozpoczynamy wsiąkając przycisk główny. Przyciskiem Wstecz możemy łapać międzyczas. Ponowne "kliknięcie" cyfrowego pokrętła spowoduje zatrzymanie sesji treningowej. Wówczas na ekranie wyświetlają się następujące opcje: Wznów, Zakończ, Szczegóły i Okrążenia. Trening kończymy wybierając opcję Zakończ i przytrzymując dłużej przycisk główny, a na ekranie zaczyna się odliczanie od 3. Taki sposób skutecznie zabezpiecza nas przed przypadkowym zakończeniem sesji treningowej.

Zapis treningu odbywa się błyskawicznie niezależnie od jego długości. Następnie wyświetlane jest obszerne podsumowanie treningu, wraz z jego śladem GPS.

Trening na bieżni

Każdy kto biegał z zegarkiem na bieżni wie jak wygląda później taki trening na mapie. Dla tych co nie wiedzą podpowiem - jak dobrze skręcone spaghetti 😉. Coros postanowił coś z tym zrobić i wynik tych prac wprawił mnie w osłupienie. Zobaczcie sami jak to wygląda:


Firma jako pierwsza wprowadziła do zegarków sportowych tryb biegania po bieżni, w którym zastosowany algorytm koryguje zapisany ślad GPS do wybranego toru bieżni na stadionie. Przed rozpoczęciem treningu musimy tylko zdefiniować po którym torze będziemy biegać i wjo 😉. Resztą zajmuje się sprzęt, a nasz trening zapisywany jest z dokładnością do metra, przez co możemy dokładnie oszacować tempo biegu.

Ze względu na panującą pandemię i zamknięte stadiony, nie udało mi się sprawdzić jak ten trening wypada w praktyce, ale z pewnych źródeł wiem, że działa 😀.

Uwagi

Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić w kwestii treningu biegowego to byłoby to określanie bieżącego tempa. Zdaje sobie sprawę, że jest to wskaźnik bardzo nieprecyzyjny nad którym trudno "zapanować". Jednak odnoszę wrażenie, że Suunto zrobiło to lepiej. Wartości chwilowego tempa w Pace 2 potrafią dryfować dość obszernie. Szczegół, ale zwracam na to uwagę.

Trening siłowy

O treningu siłowym pisałem już trochę przy okazji omawiania aplikacji Coros. Za pomocą tego oprogramowania możemy taki trening dość szybko zaplanować. Pomocny w tym będzie obszerny atlas ćwiczeń, który dla ułatwienia możemy filtrować po: częściach ciała, mięśniach lub sprzęcie do ćwiczeń.


Zdefiniowany trening możemy zsynchronizować z zegarkiem i będzie on dostępny w zaplanowanych sesjach treningowych. Po uruchomieniu treningu Pace 2 automatycznie zlicza wykonane powtórzenia. Kiedy do końca serii zostaje nam 3 powtórzenia, zegarek sygnalizuje to alertem dźwiękowym. Serię kończymy jednak manualnie (na wypadek gdybyśmy chcieli wykonać więcej) wciskając przycisk Wstecz. Następnie odliczana jest zaplanowana przerwa po której automatycznie zaczyna się kolejna seria ćwiczeń. No i wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, że te zliczanie ćwiczeń zegarkowi zwyczajnie nie idzie 😉. Skuteczność zależy oczywiście od ćwiczenia, ale realnie nie jest to opcja warta uwagi i należy to traktować w formie ciekawostki. Szkoda, bo liczyłem tutaj na więcej.

Sam atlas ćwiczeń uważam jednak za bardzo przydatne narzędzie i dobre źródło wiedzy. Ułatwia dobór ćwiczeń i zaplanowanie wieczornej gimnastyki, co dla mnie było największym "hamulcem" do ruszenia się z kanapy.

Dokładność GPS

Na początek informacja na temat terenu gdzie prowadzone były testy, bo to oczywiście może mieć wpływ na jakość uzyskanych danych. Biegam niemal wyłącznie w terenie, unikam asfaltu i chodników jak mogę 😉. Dlaczego o tym piszę? Bo może mieć to duży wpływ na uzyskane wyniki. Drzewa mogą tłumić sygnał GPS, co finalnie ma oczywiście wpływ na jakość uzyskiwanych danych. Nie będę tutaj wchodził w szczegóły, chciałbym jedynie zaznaczyć, że bieganie w lesie jest potencjalnie narażone na większe niedokładności pomiarowe, niż bieganie na otwartej przestrzeni i warto to mieć z tyłu głowy.

Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Chodzi mi o ścisłe porównywanie śladu GPS do internetowych map, czy zdjęć satelitarnych, co nie zawsze jest poprawne. Musimy pamiętać, o czym chyba mało kto zdaje sobie sprawę, że owe mapy również obarczone są błędem i posiadają własne zniekształcenia. Dlatego nie zawsze ślad "nie biegnący" po ścieżce zaznaczonej na mapie oznacza błędny pomiar. Ktoś oczywiście zapyta: Jak w takim razie możemy to zweryfikować? Odpowiedź jest prosta - nie możemy 😁. Nie piszę tego, żeby bronić producentów zegarków sportowych, nie twierdzę też, że każde odstępstwo śladu od leśnej ścieżki wynika ze zniekształcenia zdjęcia satelitarnego, zwracam jedynie uwagę, że takie odstępstwa mogą wynikać zarówno przez błędy z rejestrującego urządzenia, jak również z niedokładności danych podkładowych.


Coros Pace 2 zapewnia nam 3 tryby pomiarowe:

  • GPS/QZSS
  • GPS/QZSS + Glonass
  • GPS/QZSS + BeiDou

Dla niewtajemniczonych rozszyfrowujemy powyższe terminy. GPS to oczywiście globalny system nawigacyjny USA. QZSS (Quasi-Zenith Satellite System) to japoński system regionalny, który wspiera system GPS i poprawia jego dokładność na obszarze wschodniej Azji i Oceanii. Glonass i BeiDou to z kolei odpowiedniki amerykańskiego GPS, czyli globalne systemy utworzone odpowiednio przez Rosję i Chiny. Domyślenie mamy włączone GPS/QZSS + Glonass i taka konfiguracja powinna działać u nas (tj. w Europie) najlepiej.

Jak zatem wypada Pace 2 jeżeli chodzi o dokładność rejestrowanych śladów GPS? No cóż zacznijmy od tego, że w tym wypadku trudno o jakieś wiarygodne dane referencyjne. Porównując jednak zarejestrowany ślad z wygenerowanymi trasami *.gpx trudno doszukać się jakichkolwiek istotnych niezgodności. Występują oczywiście małe odchylenia od szlaku, ale są to raczej kosmetyczne niedociągnięcia niż błędy.


Z zegarkiem wykonałem kilkanaście treningów i muszę przyznać, że nie odnotowałem żadnej sytuacji, w której Coros istotnie "zjechałby" z trasy. W porównaniu z, co prawda kilkuletnim już Suunto Spartan Ultra można zaobserwować, że Pace 2 rejestruje ślad z mniejszymi odchyleniami od ścieżek, co prezentuje na przykładowych zrzutach.


Tryb UltraMax

O tym trybie wspominałem już w pierwszej części recenzji. Jest to tzw. tryb oszczędny, kiedy urządzenie na każde 2 minuty korzysta z sygnału GPS tylko przez 30 sekund, a przez kolejne 90 wykorzystuje akcelerometr i żyroskop do oszacowania naszej pozycji. Ma to wyraźny wpływ na długość pracy na jednym ładowaniu, ponieważ ze standardowych 30 godzin czas wydłuża się do 60h. Oczywiście w konsekwencji uzyskujemy mniej dokładne dane. O jakich różnicach mówimy? Dla przykładu na długim treningu Suunto Spartan Ultra wyliczył mi dystans: 41,28 km. Na tej samej trasie Coros Pace 2 w trybie UltraMax pokazał: 41,75 km. Mówimy zatem o niespełna 500 metrów różnicy, przyznam szczerze - byłem pod wrażeniem.

Jeżeli zaś chodzi o dokładność śladu to w przeważającej części wygląda on na poziomie mojego starego zegarka. Incydentalnie zdarzają się jednak większe błędy jak na zrzucie poniżej.


Nieco gorzej w trybie UltraMax zegarek poradził sobie na mniejszej pętli. Ostre skręty to potencjalnie fragmenty najbardziej narażone na niedokładności. Doskonale pokazuje to przykład poniżej, gdzie wykonałem bieg na 4 kilometrowej pętli w trybie standardowym oraz UltraMax.


Choć błędy na obrazku wydają się być spore, to w długości odcinka różnica pomiędzy dwoma pomiarami to raptem 0,11 km. W trybie standardowym na "kółko z rozbiegówką" zegarek zarejestrował 6,34 km, natomiast w trybie UltraMax 6,45 km.

Z jednej strony jestem pod wrażeniem pracy inżynierów, którzy potrafili uzyskać takie rezultaty. Z drugiej zaś zastanawiam się kto w ogóle będzie z tego korzystał? 🤔 Pace 2 już w trybie standardowym zapewnia świetny czas pracy na jednym ładowaniu. Być może jest to opcja dla maniaków biegających ultra powyżej 24h, bo z powodu braku nawigacji nie jest to sprzęt na górskie ultra.

Reasumując, jakość rejestrowanego śladu GPS jest bardzo dobra, choć trzeba też uczciwie przyznać, że pora roku (marzec) była sprzyjająca dla testowanego urządzenia. Drzewa nie miały jeszcze liści, więc potencjalne tłumienie sygnału GPS w lasach, które występuje w wyniku obecności gęstego poszycia, nie zaobserwowałem 😉.

Ocena dokładności nadgarstkowego czujnika tętna

Nadgarstkowy pomiar tętna jest dość kontrowersyjną technologią. Z jednej strony jest to bardzo wygodne - zakładamy zegarek i bez żadnych dodatkowych akcesoriów mamy rejestrowany pomiar. Problem w tym, że jakość tego pomiaru często bywa niewystarczająca, więcej o tym pisałem tutaj.

Osobiście nie jestem fanem takiego rozwiązania i to z kilku powodów. Po pierwsze realnie płacimy za tą technologię z której de facto nie korzystamy. Jeżeli z jakiegoś powodu będziemy chcieli rejestrować pomiar tętna na treningu, będziemy zmuszeni zakupić dodatkowe akcesorium, czy to w postaci pasa na klatkę piersiową, czy optycznego czujnika na ramię. Drugi argument za zaprzestaniem montowania tych czujników to... klimat. Przez większość część roku jesteśmy "skazani" na grubszą odzież. Wtedy zegarek najwygodniej założyć na ubranie, szamotanie się z rękawami w czasie treningu to nie jest nic przyjemnego. To jednak tylko mała dygresja, jak ten sprzęt sprawdza się w praktyce?

Zacznijmy od metodyki, bo to dość istotne. Często zdarza mi się oglądać sytuacje, kiedy recenzent danego zegarka porównuje go z kilkoma innymi urządzeniami umieszczonymi często na tym samym ręku. Pragnę zaznaczyć, że taki test nie prezentuje wiarygodnych wyników. Przede wszystkim dlatego, mając na jednym ręku dwa zegarki siłą rzeczy jeden jest umieszczony wyżej nadgarstka przez co będzie miał "przewagę". Poza tym odwoływanie się do dwóch lub więcej wyników z nadgarstkowego pomiaru tętna niczego nie wyjaśnia. Żaden sprzęt dostępny na rynku nie robi tego dobrze, więc opierając się tylko na pomiarze z nadgarstka nie ma absolutnie większego sensu. W swoim teście za urządzenie referencyjne przyjąłem optyczny czujnik tętna Polar OH1.

Jak w praktyce wypada czujnik? Mówiąc krótko - jak typowy sprzęt tego typu. Czyli na spokojnych rozbieganiach radzi sobie całkiem dobrze. Zarejestrowane wartości najczęściej nie odbiegały od pomiarów z czujnika OH1. Oczywiście zdarzają się jakieś różnice, czy drobne odchylenia, ale w ujęciu całościowym odzwierciedlają one faktyczny wysiłek treningowy. Takich dni było najwięcej, ale też zdarzały się i takie kiedy na pomiarze z OH1 miałem średnie tętno na poziomie 139, a Coros Pace 2 pokazał mi 150. Jeżeli dodam do tego, że był to mój bieg długi (37 km) to mamy w tym wypadku zupełnie inny rodzaj treningu.

Najczęściej, co jednak chciałbym podkreślić, na spokojnych rozbieganiach rejestrowane dane były bliskie temu co odnotowywał czujnik OH1, a różnica pomiędzy średnim tętnem wynosiła między 1, a 2 uderzenia serca. Kluczowe przy nadgarstkowym pomiarze jest żeby sprzęt umieścić nieco powyżej nadgarstka i zapiąć pasek w taki sposób, aby urządzenie dobrze przylegało do ręki. Nie może być, ani za luźno, ani za ciasno 😉, więcej o tym pisałem we wpisie o optycznych czujnikach tętna.

Biegi spokojne to jedno, ale istotniejsze, a już na pewno trudniejsze jest rejestrowanie akcentów treningowych. Jak sobie z tym radzi czujnik z Pace 2? Mówiąc krótko - nie radzi sobie.

Podczas wykonywanie szybszych, krótkich odcinków jak przebieżki sprzęt wyraźnie się "gubi" 😉. Poniżej przykładowy wykres tętna na krótkich przebieżkach:

Jeszcze gorzej ma się sytuacja w przypadku podbiegów. Wówczas mocno pracujemy pod górę, a kiedy jesteśmy na szczycie górki nasze tętno dość szybko spada. Zmiany są duże w krótkim odstępie czasu i zegarek nie potrafi ich zarejestrować.


Trochę lepiej wygląda sytuacja w przypadku wykonywania kilkuminutowych interwałów. Odcinki są już na tyle długie, że zmiany tętna udaje się zarejestrować, ale jakość tych danych pozostawia wiele do życzenia. Poniżej przykład z takiego treningu.


Podsumowując, nadgarstkowy czujnik tętna w zegarku Coros Pace 2 jest bardzo przeciętny. Dość dobrze radzi sobie przy treningach o niskiej intensywności, a ewentualne błędy pomiarowe nie mają większego wpływu na ocenę intensywności całego treningu. Jednak nawet i przy spokojnych biegach zegarek potrafi spłatać figle, zwłaszcza jeżeli nie zapniemy paska odpowiednio mocno. Jakość pomiarów zaczyna jednak wyraźnie spadać wraz ze wzrostem intensywności wysiłku. Kilkuminutowe interwały są co prawda rejestrowane, ale z wyraźnym błędem, choć ciągle możemy je łatwo wskazać na wykresie. Jednak kiedy zmienność intensywności jeszcze bardziej wzrasta np. podczas zabawy biegowej, czy w czasie podbiegów sprzęt już zupełnie sobie nie radzi i zarejestrowane dane często nie mają nic wspólnego z realnym wysiłkiem.

Podsumowanie

Coros Pace 2 to sprzęt nietuzinkowy i oryginalny zarazem. Jest to najtańsza propozycja zegarka sportowego marki Coros. Producent obrał jednak odmienną strategię niż liderzy rynku zegarków sportowych. Konkurencja proponuje dobrze wykonane urządzenia z dużymi ograniczeniami zarówno  sprzętowymi jak i funkcyjnymi. W przypadku Pace 2 mamy sytuację odwrotną, z wierzchu niepozorny, a w środku "wariat" 😉. Jeżeli weźmiemy pod uwagę kryterium "możliwości do ceny" to ten sprzęt nie ma sobie równych i zjada konkurencyjne urządzenia na śniadanie. Mogą z nim tylko konkurować w kategorii wyglądu. Coros jednak zrobił zręczny unik i zamiast tłumaczyć dlaczego nie użył lepszych materiałów wykończeniowych mówi wprost, że priorytetem jest waga. Tak powstał super lekki, prawie wszystko-mający sprzęt treningowy, który dla większości sportowców, amatorów jak i pro, będzie sprzętem kompletnym. Bardzo podoba mi się ta strategia i cieszy mnie, że Coros zaproponował coś innego, a nie kolejny tani zegarek z innym logo na obudowie.

Na duży plus zasługuje również aplikacja. Ładna, intuicyjna i przede wszystkim bardzo sprawna zapewnia dobre wrażenia z użytkowania. Synchronizacja z urządzeniem przebiega błyskawicznie, co niestety nie jest rynkowym standardem. Ponarzekać można na brak webowej wersji platformy treningowej, choć tutaj osoby o analitycznym zacięciu mogą skorzystać z dostępnych alternatyw.

Coros Pace 2 to zegarek, który chyba nie da się nie polubić. Choć miałem do niego kilka uwag to gdybym był zapalonym maratończykiem, czy biegał krótsze dystanse - nie szukałbym dalej. Jednak jako górski zwierz jednego braku przeboleć nie mogę - nawigacji. Jest to dla mnie kluczowa funkcja, z której nie jestem w stanie zrezygnować. Nie chodzi mi nawet o dostępność do map, bo te wolę przeglądać na większym ekranie, ale o zwykłą nawigację po śladzie. Wielokrotnie ustrzegła mnie nie tylko przed zgubieniem trasy na biegu, ale przede wszystkim ratowała skórę w czasie górskich ekspedycji.

Pace 2 jako typowy zegarek biegowy określiłbym mianem sprzętu kompletnego. Jeżeli szukacie zegarka sportowego, jego wygląd spełnia wasze oczekiwania - brać nie zastanawiać się - będziecie zadowoleni.


Linki do wcześniejszych tekstów:

Coros Pace 2 - test zegarka cz. 1
Coros Pace 2 - aplikacja


Coros Pace 2 - aplikacja

Kontynuujemy testy zegarka Coros Pace 2. W tym wpisie odchodzimy trochę od samego urządzenia na rzecz aplikacji, ale testując dany sprzęt nie sposób nie wspomnieć o platformie do zarządzania danym sprzętem. Jest to kluczowy element całości i z punktu widzenia komfortu użytkowania zegarka, równie ważny, co samo urządzenie. Dzisiaj omawiam szeroko aplikacje Coros przy pomocy której obsłużymy nie tylko Pace 2 i pozostałe urządzenia marki, ale również możemy zarządzać, planować i analizować nasze treningi. Zapraszam do materiału.

EVADICT MT Cushion - test

EVADICT to nowa marka ze stajni Decathlona. Wcześniejsze modele butów biegowych tej popularnej sieciówki zostały przemianowane dostając przy okazji nowe wersje kolorystyczne. Tak stało się w przypadku butów: XT7, MT2, czy TRAIL Race 4. Przy okazji debiutu nowej marki dostaliśmy również nową propozycję buta do biegów w terenie: MT Cushion. Jak ten model poradził sobie w naszym teście? Zapraszam do materiału.

inov-8 Roclite 300 - test

INOV-8 to w świecie biegów górskich i trailowych marka kultowa, która ma pokaźne grono gorących zwolenników, jak również krytyków. Kilka lat temu sam byłem bliski zakupu, ale niestety po przymiarce X-talon'ów 212, okazało się, że są dla mnie zdecydowanie za wąskie. Minęło trochę czasu, ale w końcu buty z obozu inov-8 trafiły do mojego arsenału.

Podstawowe informacje

marka: inov-8
model: Roclite 300
nawierzchnia: teren
przeznaczenie: treningowe
waga (rozmiar 42): 300 g
drop (spadek pięta-palce): 8 mm


Jak podaje oficjalny dystrybutor inov-8 w Polsce: Roclite były pierwszymi butami inov-8, które pojawiły się na polskim rynku...

Inov-8 w wersji Roclite występuje w kilku podobnych wariantach. O ile kształt cholewki jest raczej podobny, to należy zwrócić uwagę na drop, który w zależności od wersji wynosi od 4 do 8 milimetrów. Roclite'y możemy również nabyć z wodoodporną membraną - Gore-Tex.

Warto też wspomnieć, że od niedawna producent oferuje modele z grafenową podeszwę G-grip, która zapewniać ma bardzo dobrą przyczepność oraz zwiększoną trwałość. Testowane przeze mnie buty posiadały podeszwę o nazwie: TRI-C Sticky, zatem do wersji grafenowej nie mogę się odnieść.
 
Dodam jeszcze, że testowane buty zostały przeze mnie zakupione z własnych środków.

Producent o bucie

... nowy bieżnik - 6 mm kołki o rozszerzonej podstawie dają większą stabilizację stopie; nowa podeszwa - guma TRI-C Sticky - oznacza super przyczepność do skał. W podeszwie zaprojektowano nową generację płytki META-PLATE, chroniącej spód stopy przed uderzeniami o twarde i ostre kamieniste podłoże. Nowa pianka POWERFLOW daje 10% lepszą amortyzację i 15% więcej energii oddaje niż tradycyjne podeszwy. Nowa konstrukcja cholewki - system sznurowania ADAPTERWEB powstał na bazie anatomicznej budowy stopy, dobrze trzyma piętę a jednocześnie pozwala swobodnie pracować palcom i przy ewentualnym spuchnięciu nie uciska stopy. Język jest zintegrowany z materiałem cholewki co zabezpiecza przed wpadaniem piasku czy kamyków.

Dużo tych nazw i technologii, zobaczmy jednak jak to wszystko wypada w praktyce.

Przeznaczenie

Zgodnie z informacją zamieszczoną na stronie dystrybutora, Roclite 300 to but zaprojektowany z myślą o górskich maratonach. Nacisk położono na dobrą przyczepność i kontrolę buta na nierównej nawierzchni. Zastosowana amortyzacja powinna nam zapewnić dobrą izolację od podłoża.

Warunki testowe i pierwsze wrażenia

Muszę przyznać, że recenzja tego buta miała ukazać się już kilka miesięcy temu. Powodem takiego opóźnienia był brak możliwości przetestowania butów w warunkach typowo górskich (czytaj tatrzańskich). Przed ostatecznym werdyktem chciałem dać im jeszcze jedną szansę 😉

Nie będę ukrywał, że pierwsze wrażenia okazały się dużym rozczarowaniem. Szumnie zapowiadane technologie jakoś niespecjalnie mnie zachwyciły. W zasadzie to po pierwszych biegach byłem tym butem rozczarowany. Trudno było mi znaleźć jakąkolwiek zaletę lub cechę, która uzasadniałaby ich zakup. No cóż, po przebiegnięciu ponad 700 km, ciągle niczego takiego w nich nie odkryłem, ale przejdźmy do szczegółów.


Cholewka

Cholewkę wykonano z przewiewnej siateczki. Z przodu mamy skromny otok, który ma za zadanie chronić nasze palce. Od środka ku tyłowi rozchodzą się dwa krzyżujące się pasy, które nadają kształt całej konstrukcji buta. Po bokach mamy gumowane pasy, które również pełnią funkcje usztywniającą. Język jest miękki i elastyczny, dodatkowo zintegrowany z materiałem cholewki. Zastosowano cienkie sznurowadła, które niestety potrafią się rozwiązać w podczas biegania.

Zapiętek jest dość sztywny, ale wygodny. Niestety but niezbyt dobrze "trzyma" piętę. Na szczęście mamy dodatkową dziurkę na sznurowadła, dzięki czemu możemy to "trzymanie" zdecydowanie poprawić.

Kopyto, w skali stosowanej przez inov-8 (od 1 do 5), ma wartość 3. Mamy zatem do czynienia z konstrukcją o średniej szerokości. Na mojej nodze "trójki" leżą bardzo dobrze, miejsca na palce mi nie brakuje. Oczywiście każdy powinien ten parametr zweryfikować osobiście, ale muszę przyznać, że bardzo podoba mi się, że producent o tym komunikuje. Chyba żadna wiodąca marka nie informuje w tak jasny sposób o charakterystyce swoich poszczególnych modeli, brawo inov-8.

Podeszwa i bieżnik

Nie będę ukrywał, że miałem co do tego punktu duże oczekiwania. W końcu na stronie producenta można znaleźć zapewnienia o "doskonałej przyczepności".

Na początek kilka słów na temat amortyzacji, która jest... bardzo mizerna. Nie spodziewałem się oczywiście mega wygodnych kapci, zwłaszcza po producencie, który od amortyzacji raczej stroni. Jednak odczucia nie były przyjemne. Dodatkowo należy też wspomnieć o przytaczanej wyżej "izolacji od podłoża". But izoluje raczej średnio i po przebiegnięciu 30 km po tatrzańskich, kamienistych szlakach, będziecie raczej mieli dość.

Od początku wiedziałem, że ten typ bieżnika, ze względu na usytuowanie i częstość kołków, na błotnistym terenie raczej się nie sprawdzi. Dlatego też nie specjalnie zdziwiłem się, że but na błotnistych, bieszczadzkich zbiegach spisał się słabo. Podobnie było też na mokrych kamieniach, podobnie czytaj - zdecydowanie poniżej oczekiwań. Nie chcąc jednak spisywać te buty na straty postanowiłem poczekać, aż nadarzy się okazja do pobiegania w Tatrach. Niestety ten egzamin Roclite 300 również oblały. O ile but suchej skały "trzyma" się dobrze (pokażcie mi but, który nie "trzyma" się suchego tatrzańskiego granitu), to już na mokrej zdecydowanie brakuje mu przyczepności. Podeszwa "sticky" nie ma startu nie tylko do świetnej gumy continentala w adidasach, ale również wypada znacznie gorzej od tej zastosowanej w Kalenji Kiprace Trail 4.



Trwałość

Roclite 300 nie miały ze mną łatwo, nie można powiedzieć żebym je w jakimś stopniu oszczędzał. Po przebiegnięciu ponad 700 km w bardzo zróżnicowanym terenie buty wyglądają przyzwoicie. Oczywiście widać stopniowe zużycie materiałów, ale wynikają one wyłącznie z eksploatacji.



Podsumowanie

W zasadzie nikomu nie mogę polecić tego buta. Nawet fanom marki radzę rozejrzeć się za innym modelem ze stajni inov-8. Roclite 300 niczym się nie wyróżnia, na żadnym terenie nie spisuje się szczególnie dobrze. Jest to but bardzo prosty, wręcz toporny. W czasie biegania po leśnych ścieżkach spisuje się dobrze, ale... no właśnie, leśne ścieżki nie stanowią raczej większego wyzwania. W tej cenie znajdziemy na rynku dużo więcej ciekawszych modeli.


galeria zdjęć

Reebok Forever Floatride Energy 2.0 - test

Dawno nie było o butach. Nie znaczy to, że nie było o czym pisać, dlatego teraz będzie tego więcej. Na początek przyjrzymy się świeżej propozycji od firmy Reebok, czyli nowym Forever Floatride Energy 2.0. Co się zmieniło względem poprzednika i czy warto się nimi zainteresować? Zapraszam do zapoznania się z recenzją.

Reebok Forever Floatride Energy - test

Marki Reebok do niedawna w ogóle nie kojarzyłem z bieganiem. Wcześniej firma promowała się głównie w środowisku crossfitowym. Po raz pierwszy zaangażowanie w biegi zaobserwowałem w ubiegłym roku przez kampanię Reebok Run Crew. Wtedy też Reebok wypuścił na rynek nowy model buta biegowego - Floatride. Forever Floatride Energy to następca tego modelu. Czy warto się nim zainteresować oraz jak spisuje się na biegowych ścieżkach? Na te pytanie postaram się odpowiedzieć w tym tekście.

Adidas Kanadia 8.1 Trail - test

Długo zwlekałem z recenzją butów Adidas Kanadia 8.1 Trail. Nie ma jednak tego złego, bo dzięki temu wyrobiłem w nich pokaźny kilometraż przez co buty te nie mają już przede mną nic do ukrycia. Czy warto zainteresować się tymi terenowymi butami od Adidasa? O tym przeczytasz w niniejszej recenzji, zapraszam.

Nakładki antypoślizgowe SpringYard SportGrip - test

Sezon na śnieżno-lodowe bieganie możemy uznać za rozpoczęty. Po pierwszych sporych opadach śniegu przyszła delikatna odwilż, a w lesie zrobiło się istne lodowisko. Żeby zabezpieczyć się przed takimi sytuacjami warto zaopatrzyć się w nakładki antypoślizgowe. Dzisiaj na warsztat bierzemy nakładki szwedzkiej firmy SpringYard SportGrip, czy warto jest wydać więcej na produkt znanej marki? Zapraszam do zapoznania się z recenzją.

Pudełko nakładek antypoślizgowych SpringYard SportGrip

Namiot hipoksyczny - test [aktualizacja]

Co jest najgorsze w wyjazdach w góry wysokie? Pomijam sprawy organizacyjne, które prawie zawsze trwają dłużej niż sam wyjazd. Pominę również oczywisty aspekt finansowy.
Zatem kiedy już uporamy się z organizacją, zdobędziemy sprzęt, wizy, pozwolenia, pospinamy przeloty i przejazdy, zapakujemy się w dwa plecaki na kilka tygodni górskiej akcji, w końcu dotrzemy na miejsce naszych górskich zmagań, a tam - dostajemy obuchem po głowie!


Kalenji Kiprace Trail 4 - pierwsze wrażenia

Dwa tygodnie temu przyjechały do mnie na testy Kalenji Kiprace Trail 4. Zazwyczaj buty opisuję, kiedy na liczniku mają kilkaset kilometrów przebiegu. Tym razem postanowiłem zrobić wyjątek. Powody są dwa. Pierwszą przyczyną jest wyjazd w góry wysokie. Nie będzie mnie kilka tygodni, dlatego chciałbym pierwsze wrażenia przedstawić już teraz, później mogą mi one ulecieć z pamięci. Po drugie, buty Kiprace Trail 4 określane są jako buty startowe, zatem ich szybka ocena wydaje się być ponownie uzasadniona.
Wpis ten zostanie na pewno zaktualizowany po moim powrocie z Pamiru, kiedy zrobię w tych butach więcej kilometrów, w tym jakieś długie wybiegania, czy zawody.

Adidas Response Trail - recenzja

Czasami zdarzają się sytuacje, kiedy wkładasz nogę do buta i od razu wiesz, że to jest to! Jeżeli po treningu nadal towarzyszy ci zachwyt to znaczy, że trafiłeś na "swego". Taka sytuacja zdarzyła mi się dwukrotnie. Za pierwszym razem, był to model Energy Boost. W drugim przypadku ponownie trafiło na Adidasa i jego Response Trail. To właśnie jemu będzie poświęcony dzisiejszy wpis.


Mpow MBH6 Cheetah - recenzja niedrogich słuchawek bluetooth

Biegać z muzyką czy bez? Temat ten wzbudza wiele kontrowersji i dzieli biegającą brać na dwa przeciwstawne obozy. Rzecz wydawałoby się błaha, a przede wszystkim indywidualna, a tu takie zamieszanie. Temat jest wbrew pozorom bardzo interesujący i po głębszym przeanalizowaniu okazuje się bardziej złożony niż może się wydawać. Dzisiaj jednak nie o tym chciałem napisać, dzisiaj zwracam się do osób, które z jakiegoś powodu biegają ze słuchawkami lub szukają interesujących słuchawek biegowych.
Nie jest to test nowego modelu słuchawek, który właśnie trafia na półki sklepowe. Jest to recenzja w stylu: “sprawdzone cały rok, w każdych warunkach”. Może właśnie takiego sprzętu szukasz?


Kalenji Elio Feel Trail

Buty biegowe to gorący temat. Z jednej strony duża grupa ludzi przekonuje, że na tym elemencie nie warto oszczędzać tylko kupować produkty renomowanych firm. Z drugiej strony można usłyszeć głosy oponentów, którzy przekonują, że nawet w “trampkach” można biegać bezpiecznie, jeżeli posiada się odpowiednią technikę biegu, a wszystkie technologie wymyślone przez koncerny sportowe to nic innego jak marketingowy bełkot.

Copyright © Rock&Run | Powered by Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com