O wspinaniu, bieganiu i podróżowaniu po świecie

Coros Apex Pro - test zegarka

Coros Apex Pro, czyli prawie flagowy sprzęt Corosa, który prawdopodobnie posiada wszystko czego możesz oczekiwać po zegarku sportowym. Czy warto zainteresować się sprzętem od premiery którego minęło już ponad 2 lata? Na koniec spróbuję odpowiedzieć na pytanie, czy Kilian miał rację?

Nie będzie to tradycyjna recenzja. Z uwagi na fakt, że Coros Apex Pro pod wieloma względami jest bardzo podobny do tańszego modelu - Coros Pace 2 - postaram się tutaj głównie skupić na cechach, które wyróżniają wyższy model. Dlatego chętnych szczegółowej recenzji odsyłam do wcześniejszych dwóch testów modelu Pace 2 (link 1, link 2) oraz do wpisu o aplikacji mobilnej Coros przy pomocy której standardowo obsługujemy wszystkie sprzęty marki Coros.

Coros Apex Pro nie jest najnowszym modelem. Swoją rynkową premierę miał we wrześniu 2019 roku. Z jednej strony nie jest to sprzęt nowy, ale za to po wielu aktualizacjach. Od dnia swojego debiutu producent miał czas na pobycie się kilku niedociągnięć, a dodatkowo sprzęt zyskał też nowe, ważne  funkcje. Można zatem śmiało stwierdzić, że jest to produkt dojrzały, lecz co istotne - ciągle regularnie aktualizowany.

Jeszcze krótkie wyjaśnienie dlaczego mieszam w to Kiliana. Mianowicie, kilka tygodni temu Coros poinformował, że do grona ambasadorów marki dołącza nie kto inny jak sam Kilian Jornet. Tutaj warto wspomnieć, że wcześniej Hiszpan przez wiele lat był związany z marką Suunto.

Test modelu Apex Pro wykonałem w oparciu o porównaniu ze wspomnianym już wyżej Coros Pace 2 oraz Suunto 9 Peak, czyli flagowym modelem fińskiego producenta. Pod wieloma względami oba urządzenia (tj. Apex Pro i 9 Peak) wydają się być bardzo podobne, chociaż Suunto 9 Peak jest sprzętem wyraźnie młodszym niż Coros Apex Pro.

Co w pudełku?

Wyposażenie jest w zasadzie identyczne jak w przypadku modelu Pace 2. Nie licząc samego zegarka w pudełku znajdziemy przewód do ładowania, krótką instrukcję obsługi, zaślepki na port ładowania oraz naklejkę z logo producenta.


Materiały i jakość wykonania

W porównaniu z Pace 2, Apex Pro jest zdecydowanie lepiej wykonany. Zastosowana metalowa ramka i plecki w tym modelu sprawiają, że mamy poczucie obcowania z urządzeniem wysokiej klasy. Wrażenia są zdecydowanie lepsze niż pierwszy kontakt z Pace 2. Nie jest to jednak poziom Suunto 9 Peak, w którym widać dbałość o najmniejszy szczegół. W każdym calu jest to zegarek premium. W Apex Pro konstrukcja nie jest w pełni metalowa, całe obramowanie wraz z uchwytami na pasek jest plastikowe, co z jednej strony odbiera plakietkę premium, ale z drugiej na pewno wpływa pozytywnie na niższą wagę całego sprzętu. Zegarek wraz z oryginalnym paskiem silikonowym waży ok. 59 gramów. Lżejszy zestaw możemy stworzyć wykorzystując pasek nylonowy, który jest dwa razy lżejszy niż jego silikonowy odpowiednik. Waga samego zegarka wynosi zaś 40 gramów.

Ekran

Ekran w Apex Pro to ten sam wyświetlacz co zastosowany w Pace 2 - 1,2 cala i rozdzielczości 240x240 pikseli. Różnicą jest zastosowany panel dotykowy. Wykorzystanie "dotyku" do obsługi nie jest jednak standardowe, bo dotyczy tylko wybranych czynności. Obsługa odbywa się przy pomocy przycisków, a dotyk możemy wykorzystać np. do przeglądania historii wykresów z widgetów tętna, wysokości, temperatury czy ciśnienia atmosferycznego. Innym przykładem, gdzie możemy wykorzystać panel dotykowy jest tryb nawigacji, gdzie przy pomocy palucha przesuniemy ekran z mapą. Funkcję dotyku możemy również aktywować w trybie aktywności, wówczas zyskamy możliwość zmiany ekranów z danymi treningowymi.

Nie licząc funkcji dotykowych ekran wygląda dokładnie jak w Pace 2, różni go jednak materiał ochronny. Zamiast szkła Corning Glass, w Apex'ie zastosowano szkiełko szafirowe.


 
Pod względem technicznym podobnym ekranem dysponuje również Suunto 9 Peak, zarówno jeżeli mówimy o wielkości wyświetlacza, czy rozdzielczości. Gdy jednak położymy dwa zegarki obok siebie można odnieść wrażenie, że Apex ma większy ekran i nie ma tak nachalnych ramek wokół wyświetlacza jak 9 Peak. To wszystko zasługa konstrukcji koperty zastosowanej w Corosie.
 
Jeżeli chodzi o widoczność tarczy zegarka, to odnoszę wrażenie, że nieco bardziej kontrastowy wyświetlacz posiada Peak, ale patrząc na tarczę pod kątem, jego szkło szafirowe jest ciemniejsze. Zdecydowanie bardziej podoba mi się podświetlenie w Apexie (Suunto posiada różowy odcień). Zegarek Corosa nie pozwala jednak na zmianę intensywności podświetlenia. Mamy jedynie możliwość włączenia go, wyłączenia oraz ustawienia opcji "Auto", która aktywuje podświetlenie jedynie od zachodu do wschodu słońca, w ciągu dnia będzie ono nieaktywne. W tym obszarze zdecydowanie wygrywa firma Suunto, która daje nam dużo większe możliwości personalizacji, a dodatkowo wyposażyła swój zegarek w czujnik pomiaru światła, który umożliwia podświetlenie adaptacyjne w zależności od panujących warunków. Apex, podobnie zresztą jak Pace 2, posiada ciekawą opcję zwaną "Trybem nocnym". Aktywacja tego trybu powoduje włączenie minimalnego podświetlenia tarczy zegarka, które idealnie sprawdzi się w czasie korzystania z zegarka w ciemnym otoczeniu. Podświetlenie wówczas nie aktywuje się w momencie wyczucia ruchu nadgarstka, tylko świeci ciągłym światłem. Jednak z powodu małej intensywności pobór energii jest 9-o krotnie mniejszy niż podczas normalnego podświetlenia.

Pasek

W porównaniu z Coros Pace 2 sytuacja z paskiem wygląda identycznie. Do wyboru mamy pasek nylonowy zapinanym na rzepy lub silikonowy zapinany standardowo na sprzączkę. Nylonowy jest o połowę lżejszy od silikonowego, ale nic nie stoi na przeszkodzie by założyć dowolny pasek z mocowaniem 22 mm. Tutaj mała ciekawostka. Po kilku miesiącach użytkowania Suunto 9 Peak z paskiem zapinanym na spinkę, ze standardowym silikonowym paskiem Corosa wytrzymałem niecały tydzień. Silikonowe szalówki są elastyczne, ale przeciągnięcie przez nie paska wymaga pewnych zabiegów. Zakładając i zdejmując zegarek przynajmniej dwa razy dziennie jeszcze przed końcem tygodnia złożyłem zamówienie na nowy pasek - taki jak jest w Suunto. Człowiek szybko przyzwyczaja się do wygodnego 😉.


Obsługa

W świecie zegarków outdoorowych modele Coros'a wyróżnia sposób obsługi. Firma zdecydowała się na wykorzystanie przycisku obrotowego, nazywanego też potocznie koroną. Takie rozwiązanie ma oczywiście swoje wady i zalety. W odróżnieniu jednak od Pace 2, który posiadał dwa przyciski w Apex Pro do dyspozycji mamy trzy, w tym obrotowy przycisk główny zlokalizowany pośrodku, pomiędzy dwoma przyciskami standardowymi.
Korona jest zdecydowanie większa od pozostałych przycisków i dodatkowo posiada wcięcia. Z jednej strony ułatwia to obsługę, kręcenie wygodne jest nawet w rękawiczkach. Z drugiej zaś strony duży przycisk łatwo wcisnąć przypadkowo przy mocnym zgięciu nadgarstka, co w modelu Pace 2 chyba nigdy mi się nie przydarzyło.
Czy do obsługi pokrętłem można się przyzwyczaić? Tak, zdecydowanie. To nawet szybko "wchodzi w krew". O ile jednak obsługa przy pomocy korony pokazuje swoją przewagę kiedy siedzimy na kanapie i przeskakujemy pomiędzy kolejnymi ekranami z danymi, o tyle podczas biegania jest to już mniej wygodne, bo wymaga od nas nieco większej precyzji. Na szczęście w czasie treningu nie będziemy mieli zbyt wiele powodów by szperać w zakamarkach menu, zatem w mojej ocenie sposób obsługi sprzętu oceniam wysoko, zwłaszcza, że obrotowy przycisk na pewno docenimy podczas korzystania z map.

Komunikacja i funkcje smart

W porównaniu z Pace 2 funkcje smart wyglądają bardzo podobnie. Zegarek umożliwi nam wyświetlanie powiadomień ze smartfona, poinformuje o przychodzącym połączeniu oraz umożliwi wyciszenie lub odrzucenie połączenia. Po niedawnej aktualizacji oprogramowania zarówno Apex Pro jak i Pace 2 dodatkowo zyskały opcję podstawowej obsługi wybranych kamer sportowych (Insta360 One X2, One R, and GoPro Hero 9, Hero 10). Biegającym z kamerką na czole na pewno przypadnie to do gustu.

Wspomnę jeszcze, że Apex Pro podobnie jak Pace 2, posiada zarówno łączność Bluetooth, jak również ANT+. Do zegarka podłączymy zatem całe spektrum akcesoriów i to jest oczywiście bardzo dobra wiadomość, która ucieszy zwłaszcza miłośników jednośladów.

Czujniki i sensory

Względem modelu Pace 2 nie ma dużych zmian w temacie sensorów. Nie oznacza to jednak czegoś negatywnego, po prostu Pace 2 jest doskonale wyposażony. Dla przypomnienia wymienię tylko, że zegarek został wyposażono w optyczny czujnik tętna, wysokościomierz barometryczny, kompas, akcelerometr, żyroskop oraz termometr.
 
Apex Pro ma jednak dodatkowy sensor, którego nie znajdziemy w Pace 2, mianowicie - pulsoksymetr. Działa on bardzo sprawnie, a pomiar trwa ok. 30 sekund. Animacja pomiarowa klarownie informuje nas na jakim etapie jest pomiar. Wygląda to dużo lepiej niż w Suunto 9 Peak, gdzie urządzenie wyświetla jedynie informacje, że pomiar jest wykonywany, ale jak długo to potrwa - tego nie wiadomo - proszę czekać.
Ciekawostką jest natomiast Altitude Performance, czyli wskaźnik wydajności wysokościowej lub tzw. wskaźnik aklimatyzacji. Zostaje on aktywowany na wysokości powyżej 2500 m i na podstawie pomiarów SpO2 określa on poziom aklimatyzacji. Gdy wynosi od 0 do 60 mówimy o braku aklimatyzacji, od 61 do 80 świadczy o średniej aklimatyzacji, a powyżej 81 mamy do czynienia z dobrą aklimatyzacją do wykrytej wysokości.


 
Przewijając w dół wyświetlimy wykresy SpO2. Do dyspozycji mamy dane z ostatnich 24 godzin oraz wykres drugi prezentujący dane z trzech ostatnich dni.
Altitude Performance nie miałem możliwości sprawdzić w praktyce, ale wygląda on na bardzo pomocny dodatek. Oczywiście jego wskazania, ze względny na niepewność danych, traktowałbym wyłącznie jako wskazówkę, a nie pewne źródło informacji.
Więcej o czujnikach i sensorach napiszę w osobnych tekstach, gdzie omówię jakość nawigacji satelitarnej oraz optyczny czujnik tętna.

Tryby sportowe

Mamy tutaj zdecydowany progres względem tańszego modelu, który domyślnie posiadał 14 trybów sportowych. Później wraz z aktualizacją oprogramowania dodano tryb - chodzenie. W Apex Pro mamy to wszystko plus 10 opcji ekstra. Są to m. in.: biegi terenowe, wspinaczka wysokogórska, narty, czy skitoury. Szczegółowe porównanie zamieszczam poniżej.
 

Pomiar aktywności i monitoring snu

W tym aspekcie sytuacja wygląda niemal bliźniaczo jak w przypadku niższego modelu Corosa. Zegarek monitoruje naszą aktywność w oparciu o rejestrację zrobionych kroków, pokonanych pięter i spalonych kalorii. Całodobowy pomiar tętna domyślnie odbywa się z częstotliwością 10-cio minutową. Ustawienie to możemy zmienić na opcję pomiaru z częstotliwością co 1 sekundę, podobnie jak to ma miejsce w czasie rejestrowania sesji treningowej. Nadgarstkowy pomiar tętna możemy oczywiście wyłączyć całkowicie, zarówno jeżeli chodzi o pomiar całodobowy jak również pomiar dla trybu sportowego.
Całodobowy pomiar tętna na standardowych ustawieniach (co 10 min.) nie jest dużym obciążeniem dla baterii. W statystykach energetycznych odpowiadał on średnio za ok. 6% zużycia w czasie jednego cyklu baterii.

Nawigacja

Nawigacja to coś czego brakuje w modelu Coros Pace 2. Po testach tego sprzętu zdałem sobie sprawę, że była to jedyna rzecz, której brakowało mi w tym urządzeniu. Gdyby nie jej brak Pace 2 spokojnie mógłby stać się moim podstawowym zegarkiem treningowym.
Warto tu wspomnieć, że po jesiennej aktualizacji Apex Pro, poza zwykłym nawigowaniem po "kresce", obsługuje też wyświetlanie map. Do dyspozycji mamy trzy rodzaje map: standardową, topograficzną oraz hybrydową. Mapy należy wcześniej pobrać z dedykowanej strony www, a następnie wgrać na urządzenie.
W trakcie obsługi map świetnie sprawdza się pokrętło, którym szybko zmienimy skalę wyświetlania, oraz ekran dotykowy - palcem przesuniemy widok mapy. Więcej o nawigacji i jej możliwościach napiszę już niebawem.

Bateria

Czas pracy na jednym ładowaniu to mocna strona wszystkich zegarków marki Coros. Według wskazań producenta Apex Pro powinien wytrzymać do 40 godzin pracy w trybie "Full GPS" oraz 100 godzin w trybie "UltraMax". O trybie oszczędnym w ogóle nie będę się rozpisywał, bo poza jakimś ekspedycyjnym scenariuszem w ogóle nie widzę powodu, żeby z niego na co dzień korzystać.
Dwa lata temu 40 godzin pracy na jednym ładowaniu to było coś. Przez ten czas konkurencja jednak trochę się poprawiła i teraz można powiedzieć, że jest to już raczej standard, chociaż ciągle nie dla Suunto 🤣. Testując Apex Pro postanowiłem sprawdzić jak jego bateria wypadnie w porównaniu z Suunto 9 Peak. Naładowałem oba zegarki do pełna i korzystałem z nich tak samo tzn. nosiłem je przez 24h. Oba miały włączone powiadomienia (telefon i SMS), monitoring snu, nadgarstkowy pomiar tętna. Gdy bateria w 9 Peak po kilku dniach wskazywała 9% w Apex Pro poziom naładowania ogniwa wskazywał 38%... 🤫.

Przy normalnym korzystaniu, nawet trenując kilkanaście godzin tygodniowo, zegarek będziemy ładować średnio co 7-10 dni. Z tego co zauważyłem dużym obciążeniem dla baterii jest podświetlenie. W momencie kiedy miałem włączoną opcję podświetlenia na "Cały dzień" konsumpcja energii dla całego cyklu wynosiła ok. 25%. Moim zdaniem to bardzo dużo. To trochę tak jakby biegać przez 10 godzin z włączonym GPS 😉. Rozwiązaniem jest oczywiście aktywowanie opcji "Auto", wówczas podświetlenie aktywne jest między zachodem, a wschodem słońca. Kiedy jednak na co dzień nie przebywamy w jasnych pomieszczeniach takie rozwiązanie jest niepraktyczne, bo o ile widoczność ekranu na zewnątrz jest bardzo dobra, to gdy przebywamy "pod dachem" najczęściej wymaga ono podświetlenia.

Jedyna rzecz, która w temacie baterii ewidentnie mi nie pasuje to sposób jej ładowania. Przewód ładujący posiada autorskie złącze, które musimy mocno wcisnąć w zatrzask. Dodatkowo port ładowania w zegarku zabezpieczony jest profilowaną zaślepką. Wpięcie jej w odwrotny sposób sprawia, że bardzo łatwo ją zgubić, nie wspominając już o tym, że często w ogóle o niej zapominałem. Osobiście, bardzo liczę na to, że już niedługo standardem do ładowania wszelkich zegarków będzie ładowanie indukcyjne.

Czas ładowania od 0 do 100% wynosi ok. 1,5h. Początkowo sprzęt ładuje się z prędkością 7-8% na każde 5 min. ładowania. Tak jest do mniej więcej 50%, później tempo nieco spada i wynosi ok. 6% na 5 min. spędzone pod ładowarką. Gdy bateria osiągnie 90%, tempo ładowania ponownie maleje do 3-4% na 5 min.

Generalnie jednak bateria w Apex Pro wypada bardzo dobrze. Żałuję jedynie, że nie mamy możliwości większej personalizacji, jeżeli chodzi o ustawienia podświetlenia, wówczas czas pracy na jednym ładowaniu można by dodatkowo wydłużyć. Jeżeli jednak nie spędzacie na treningu kilkunastu godzin tygodniowo, to z dużym prawdopodobieństwem będziecie poszukiwać przewodu ładującego, bo za często nie będzie on w użyciu.

Plusy/Minusy

Czyli krótko, co mi się podoba, a co niekoniecznie, zacznijmy od plusów:

+ Szybkość działania i responsywność. Zegarek działa bardzo sprawnie, przez kilka tygodni nie zanotowałem żadnego zawieszania się interfejsu czy przycinania menu, wszystko działa błyskawicznie. Zapisywanie treningu jest natychmiastowe, co w porównaniu z Suunto 9 Peak jest wręcz zawstydzające.

+ Uniwersalność. Coros Apex Pro to sprzęt bardzo elastyczny, posiada duży zakres opcji, które pozwalają nam dostosować urządzenie do własnych potrzeb. Jednocześnie nie odnoszę wrażenia przeładowania tymi wszystkimi opcjami. Chcesz nosić zegarek na prawej bądź lewej ręce? Żaden problem. Nawet sposób przewijania listy możemy zdefiniować. Ach... i jeszcze to przewijalne menu, drobnostka, ale ułatwiająca życie.

+ Bateria. To chyba oczywiste, więc nie będę się powtarzał, chociaż widzę tu możliwość dodatkowej optymalizacji.

+/- Obsługę pokrętłem można zaliczyć zarówno na plus jak i na minus, zależnie od kontekstu działań. Na pewno korona daje dodatkowe możliwości względem tradycyjnych przycisków, ale wymaga większej precyzji działania, co w trakcie aktywności może okazać się frustrujące.

- Przewód ładujący i zaślepka. Fakt, że piszę o takich szczegółach wynika trochę z tego, że nie za bardzo jest się do czego przyczepić 😉. Ładowarki magnetyczne są jednak o wiele wygodniejsze, więc po doświadczeniach z takim sposobem ładowania niechętnie wraca się do wtyczek i zaślepek.

- Cena. Kiedy porównamy wycenę Apex'a Pro z Pace 2 to można się mocno zdziwić. Zwłaszcza, że różnic pomiędzy tymi urządzeniami wcale nie ma tak dużo, a Apex kosztuje niemal 2,5 raza więcej niż Pace 2.


Podsumowanie

Coros Apex Pro to trochę taki Pace 2 na sterydach. Przyznaję, że byłem nieco zdziwiony jak dużo wspólnego mają te dwa zegarki. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu jak dobrze wyceniony jest Pace 2 😉. Apex Pro to sprzęt kompletny. Pomimo faktu, że od premiery tego urządzenia minęło kilka lat trudno powiedzieć, że czegoś w tym zegarku brakuje.
Najważniejsze było jednak dla mnie to, że jeżeli czegoś potrzebowałem do treningu taką opcję miałem pod ręką. Nie jestem fanem wgrywania treningów do zegarka, ale kiedy biegam interwały fajnie jest, kiedy sprzęt daje mi możliwość automatycznego zliczania poszczególnych odcinków. Wychodząc na długie wybieganie mogę ustawić alert przypominający o żywieniu. To są takie drobne rzeczy, ale świadczą o tym, że urządzenie projektowali ludzie, którzy wiedzą czego jako biegacz ultra możesz potrzebować. To czy z tego skorzystasz zależy wyłącznie od Ciebie,.

Podsumowując, Coros Apex Pro to przemyślany sprzęt, który nie utrudni nam trenowania. Oczywiście piszę to na swoim przykładzie, ale wszystko czego potrzebuje od zegarka sportowego tutaj znalazłem. Obstawiam, że Kilian nie żałuję przesiadki z Suunto 😉.

Specyfikacja

Rozmiar wyświetlacza: 1,2 cala 240 x 240 (64 kolory)
Szerokość paska: 22 mm
Rozmiar koperty: 47 x 47 x 13,4 mm
Waga z paskiem: 59 g
Waga bez paska: 49 g
Szkło Szafirowe
Wyświetlacz: Dotykowy LCD
Materiał koperty: Stop tytanu Grade 5
Materiał obudowy: Aluminium
Materiał paska: Silikon/Nylon
Komunikacja z telefonem: Bluetooth
Komunikacja z akcesoriami: ANT+/Bluetooth
Wodoszczelność: 10 ATM (100 metrów)
Temperatura użytkowania: -10°C do 60°C
Temperatura przechowywania: -20°C do 70°C
Czas ładowania: Mniej niż 2 godziny
Czas pracy baterii w trybie UltraMax GPS: 100 godzin
Czas pracy baterii w trybie Full GPS: 40 godzin
Czas pracy baterii przy codziennym użytkowaniu: 30 dni

 

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Rock&Run | Powered by Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com