O bieganiu z górskiej perspektywy.

Salomon GLIDE MAX TR - recenzja

Sprzętowe podsumowanie sezonu 2023 - to seria kilku recenzji butów trailowych, które w ostatnim czasie publikuję na blogu. W dzisiejszym, ostatnim odcinku z tej serii podzielę się z Wami swoim doświadczeniem z biegania w Salomonach GLIDE MAX TR. Zapraszam do materiału.


Podstawowe informacje

marka: Salomon
model: GLIDE MAX TR
nawierzchnia: teren mieszany
przeznaczenie: treningowe
waga (rozmiar 45 1/3): 305 g
drop (spadek pięta-palce): 6 mm

---

Zanim jednak przejdziemy do recenzji chciałbym standardowo poinformować, że nie jest to tekst sponsorowany. Sprzęt do testów został zakupiony przeze mnie z własnych środków, a zamieszczone linki w tekście nie są afiliacyjne.

---

Producent o bucie

Model GLIDE MAX TR to jedne z naszych najbardziej miękkich i najlepiej amortyzujących butów trailowych. Mają wyższą podeszwę i przełomową piankę Energy Foam, które gwarantują wspaniałą amortyzację. Są idealne dla miłośników biegów długodystansowych, którzy lubią miękkie lądowania. Obuwie wyposażono w cholewkę z lekką siateczką Engineered Mesh, która oferuje trwałe komfort i przewiewność.


Przeznaczenie

Salomon GLIDE MAX TR to chyba pierwszy trailowy "poduszkowiec" w ofercie firmy. Prawie 4 centymetrowa amortyzacja mówi sama za siebie. GLIDE MAX TR to trailowy odpowiednik modelu Aero Glide, czyli wysoce amortyzowanej, asfaltowej propozycji Salomona.

Bieżnik buta jest uniwersalny i przeznaczony raczej na niezbyt wymagający teren. Cała konstrukcja jest dość lekka, bo przy rozmiarze 45 1/3 razem z wkładkami but waży ok. 300 g. Model ten dobrze sprawdzi się na spokojnych wybieganiach, czy niedzielnych longach po leśnych ścieżkach, choć trzeba tu zaznaczyć, że asfaltowe odcinki też nie będą dla niego problemem.

Pierwsze wrażenia

Salomon GLIDE MAX TR to model dość wyjątkowy w ofercie Salomona. Wcześniej francuski producent nie oferował butów z tak pokaźną amortyzacją. Nie trudno jednak nie skojarzyć tego faktu z ciągle rosnącą popularnością na rynku marki HOKA, która jest chyba największym prekursorem trendu maksymalnej amortyzacji w butach biegowych.


Wrażenia po założeniu na nogi GLIDE MAX TR są bardzo pozytywne. Tak jak się można spodziewać - jest bardzo miękko. Pomimo swoich rozmiarów buty wydają się lekkie. Nie znajdziemy tam jednak przesadnie dużo miejsca na palce. Choć na pierwszy rzut oka but może wydawać się szeroki, w rzeczywistości to tylko złudzenie. Szeroka, a nawet bardzo, jest podeszwa, ale z cholewką jest ten problem, że zwęża się ona w kierunku palców tworząc quasi szpiczasty czub. Wszystko to sprawia, że kiedy porównamy cholewki GLIDE MAX TR z THUNDERCROSS'em to pomimo, że w najszerszym miejscu ten pierwszy oferuje więcej, to realnie i tak więcej przestrzeni znajdziemy w tym drugim.

Jedynym dyskomfortem jaki odczułem na pierwszym, długim wybieganiu było odczucie nacisku na bocznej krawędzi dużego palca. Nie przyczyniło się to finalnie do jakiś negatywnych konsekwencji, nie odniosłem żadnego urazu, ale początkowo takie uczucie mi towarzyszyło. Po kilku treningach sytuacja się ustabilizowała. Być może miało to właśnie związek z mniejszą przestrzenią buta w okolicach palców.


Wygląd i cholewka

GLIDE MAX TR wyglądem nie przypominają trailówek od Salomona. Nie jest to wyłącznie kwestia grubej podeszwy, ale również zastosowania klasycznego wiązania sznurowadeł. Język jest dość "mięsisty" i nie jest połączony po bokach z cholewką. Kojarzy mi się trochę ze starszymi butami biegowymi. Cholewkę tworzy cienka, dość gęsto tkana siateczka, która miejscami wzmocniona jest elastycznym tworzywem. Po bokach mamy system SensiFit, z tyłu standardowej wielkości zapiętek. Całość wygląda bardzo klasycznie i nie posiada żadnych nowinek konstrukcyjnych, co jest dość zaskakujące jak na buty od Salomona.


Podeszwa i bieżnik

Głównym punktem programu jest oczywiście podeszwa. Do jej budowy wykorzystano firmową piankę Salomona, czyli Energy Foam. Jak już wspominałem wyżej podeszwa jest gruba. Pod piętą jej wysokość wynosi 38 mm, natomiast z przodu pod stopą mamy 32 mm. Drugą charakterystyczną cechą podeszwy GLIDE MAX TR jest jej szerokość. Dobrze jest to widoczne patrząc na buty z góry, wówczas wyraźnie widać jak bardzo pianka wystaje poza obręb cholewki. Ciekawe jest to, że nigdy nie przydarzyło mi się poślizgnąć w tych butach. Jest to o tyle zastanawiające, bo bieżnik nie jest imponujący. Przyszło mi jednak do głowy, że za taki stan rzeczy być może odpowiada szerokość tych butów 🤔. Choć zapewne jest to po prostu zbieg okoliczności.

Warto też wspomnieć, że podeszwa GLIDE MAX TR została specjalnie wyprofilowana w taki sposób żeby ułatwić nam płynne przetaczanie stopy.

Bieżnik w GLIDE MAX TR określiłbym jako "leśny". 3,5-milimetrowe kołki zapewnią nam dobrą przyczepność w niezbyt wymagającym terenie. Guma to znana dobrze z innych modeli Salomona, All Terrain Contagrip, która dobrze sprawdzi się na zróżnicowanej powierzchni. Sam przebiegłem w tych butach dwa górskie biegi ultra i nie odczuwałem żadnych braków przyczepności nawet podczas stromych zbiegów. Nie jest to jednak typowy model startowy, więc domyślnie tego modelu na ściganie nie polecam. Choć w moim przypadku sprawdził się znakomicie.

Trwałość

Moje Salomony GLIDE MAX TR przekroczyły ostatnio 350 km, nie jest to specjalnie dużo. Nie zauważyłem jednak żadnych oznak, które wskazywałyby jakieś alarmujące tendencje szybkiego zużycia. Z góry wszystko wygląda doskonale. Na podeszwie widoczne są małe oznaki przetarcia, ale wszystko ciągle w granicach przyzwoitości 😉. Zobaczymy jak będzie dalej, bo przy obecnym kilometrażu byłoby niepokojąco gdybym miał o czym pisać.

Podsumowanie

Salomon GLIDE MAX TR to odpowiedź Salomona na ciągle rosnące zainteresowanie rynku na buty maksymalistyczne. Początkowo francuska firma opierała się tej rewolucji, ale widać, że w końcu przyszedł ten czas kiedy i taki gigant nie mógł ignorować tego zjawiska. Same buty nie są jakieś specjalnie rewolucyjne, odnoszę wręcz wrażenie, że Salomon poszedł trochę na łatwiznę i do klasycznego projektu cholewki dokleił swój na nowy projekt na podeszwę maksymalistyczną. Spodziewam się, że jeżeli doczekamy się kontynuacji tego modelu, wówczas zobaczymy coś bardziej zaawansowanego. 

Salomon GLIDE MAX TR cechuej duża wygoda. Gruba podeszwa dobrze izoluje stopę od powierzchni, jednak gdyby w środku było nieco więcej miejsca, ten komfort byłby zdecydowanie większy. Zaskakująco dobrze, biorąc pod uwagę niewysoki bieżnik, model radzi sobie w terenie. Nie wiem do końca z czego to wynika, ale biegając w nich często po błotnistych ścieżkach nigdy nie miałem problemu z przyczepnością. Może to kwestia tej szerokiej podeszwy, a może to po prostu szczęście.

Oceniając obiektywnie, trudno jest wyróżnić te buty za cokolwiek. Zwłaszcza, że cena jest w mojej opinii zdecydowanie zawyżona. Praktycznie jednak trudno ich nie polubić, powiedziałbym że są "takie trochę misiowate" 🤣.



0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Rock&Run | Powered by Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com