O wspinaniu, bieganiu i podróżowaniu po świecie

Suunto 9 Peak - optyczny sensor tętna

Nadgarstkowy pomiar tętna to od wielu lat podstawowa funkcjonalność zegarków sportowych. Z jednej strony jest to wabik, który ma przekonać nas do zakupu, z drugiej zaś technologia, z którą producenci mają spore problemy ze względu na uzyskiwanie danych słabej jakości. Taki miecz obosieczny, bo ze względów marketingowych czujnika nie można nie mieć, a jeszcze trudniej jest mieć produkt dobrej jakości. Jak na tym polu wypada Suunto 9 Peak? Zapraszam do materiału.


Po przerwie na tatrzańskie przygody wracamy do testów zegarka Suunto 9 Peak. Jest jeszcze kilka rzeczy, o których chciałbym napisać, ale dzisiaj poruszę temat optycznego setętna. Po dokładności GNSS (link tutaj) to chyba najbardziej ekscytujący parametr zegarków outdorowych. Jak zatem wypada nadgarstkowy pomiar tętna w nowym zegarku od Finów?

Na początku należy wspomnieć, że 9 Peak wyposażono, podobnie jak Suunto 7, w sensor firmy LifeQ. Jest to zmiana, bo Suunto 9 korzysta z komponentu Valencell. W odróżnieniu jednak do "siódemki", sensor w 9 Peak posiada pulsoksymetr, czyli możliwość pomiaru nasycenia tlenem krwi.

Nadgarstkowy pomiar tętna nigdy nie będzie optymalnym sposobem pomiaru. Nadgarstek to jedno z najgorszych miejsc na naszym ciele do pomiaru tętna. Mała ilość naczyń krwionośnych negatywnie wpływa na jakość pomiaru, a to nie jedyny problem z tą "lokalizacją" sensora. Więcej o optycznych czujnikach tętna pisałem w dedykowanym wpisie tutaj

To dlatego producenci zegarków na każdym kroku wspominają o dobrym dopasowaniu i poprawnym umieszczeniu sprzętu powyżej nadgarstka.


Lokalizacja to jedno, druga sprawa to odpowiednie przyleganie sprzętu do skóry. Zegarek powinien być ciasno dopasowany, ale jednocześnie nie powinien ograniczać przepływu krwi.

Mój przypadek - na co dzień zapinam pasek na 7 lub 8 dziurkę. Przy ósmej mam wyraźny luz, na siódmej luzu nie ma, ale swobodnie mogę odciągnąć zapięty zegarek od skóry. Dlatego na treningi pasek zapinam na dziurkę nr 6 😁. 

Nieco inaczej wygląda sytuacja z pomiarem poziomu tlenu we krwi. W tym wypadku należy z kolei pamiętać by pasek nie uciskał przedramienia, żeby nie ograniczać przypływu krwi, co może mieć bezpośredni wpływ na dokładność pomiaru. W tym wypadku odpowiednia będzie dziurka nr 7 😉.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Wbrew pozorom taka banalna sprawa jak odpowiednie zapięcie paska ma kluczowe znaczenie przy dokładności pomiarów. Gdybym biegał z tym zegarkiem w nieco za luźnym pasku mógłbym napisać - że ten sprzęt jest do bani i nie warto w ogóle włączać OHR, a w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. Dlatego przed wydaniem przedwczesnych osądów zachęcam do poeksperymentowania. Z drugiej strony odnoszę wrażenie, że producenci sami kręcą na siebie bata, komplikując sposób użycia sprzętu, co w praktyce wiązać się będzie z większym niezrozumieniem i irytacją wśród zwykłych użytkowników.

Nie rozumiem też, dlaczego nadgarstkowy pomiar tętna na siłę promowany jest do użycia w czasie aktywności? Zwłaszcza, że jest to w zasadzie ten czas na przestrzeni całej doby, kiedy jego pomiar jest w największym stopniu obarczony błędem. Jego zaś największą i niezaprzeczalną zaletą jest pomiar tętna po treningu, czyli w czasie tzw. regeneracji. Trenerzy od lat jak mantrę powtarzają, że: Regeneracja jest równie istotna jak trening... nie można jej bagatelizować.

Monitorowanie tętna zaś jest kluczowym parametrem, określającym jakość naszej regeneracji, która jak wiadomo jest elementem bodaj najbardziej zaniedbanym w treningu amatorskim. Podwyższone tętno spoczynkowe to sygnał, że być może nie jest to najlepsza pora na kolejny, trudny trening.


Warunki testowe

Sprzęt testowałem na przestrzeni lipca i sierpnia w czasie krótkich (godzinnych), jak i dłuższych (3-4h) biegów. Uzyskane wartości odnosiłem do wskazań czytnika Polar OH1, o którym więcej pisałem TUTAJ. Polar OH1 noszony był na prawym ramieniu, zegarek standardowo na lewej ręce, powyżej nadgarstka.

Pierwsze wrażenia i duże zdziwienie. Zdziwienie wzięło się z założenia, że podobnie jak przy innych tego typu urządzeniach, przy spokojnych rozbieganiach wskazania będą poprawne, ale już przy podbiegach, czy krótkich przebieżkach zegarek zaliczy rozjazd. Wpadły przebieżki i podbiegi, a Suunto 9 Peak nijak wpaść nie chciał 😉. Byłem szczerze zaskoczony, już zaczynałem myśleć, że Suunto oszukało system. Zaliczałem kolejne biegi, a wykresy byłe niemal identyczne - w zasadzie nie było o czym pisać. Z resztą zobaczcie sami na kilka poniższych przykładów.

 

 
Poniżej jeszcze jeden przykład z dość nietypowej "wycieczki" trwającej ponad 4 godziny. Jedyna większa różnica jest mniej więcej na środku wykresu. Wynika ona z mojego błędu, kiedy na punkcie żywieniowym zastopowałem jeden z zegarków. Jednak podczas głównego biegu, różnice w odczytach można uznać za nieistotne.
 

Optyczny czytnik tętna w Suunto 9 Peak również dobrze sprawuje się w czasie bardziej intensywnych jednostek treningowych. Choć w tym wypadku można już zauważyć incydentalne odchylenia w odczycie, które oznaczyłem na wykresie.


Różnice wynoszą tutaj już ok. 10 ud./min, jednak trzeba przyznać, że są one bardzo krótkie i trwają raptem kilkadziesiąt sekund. W porównaniu z Coros'em Pace 2 - pomiar tętna w Suunto 9 Peak to zupełnie inna liga. Takie krótkie piki co prawda nie zdewastują naszej analizy treningowej, ale trzeba też uczciwie przyznać, że na intensywniejszy treningi bezpieczniej będzie zabrać dedykowany urządzenie pomiarowe.


Temperatura otoczenia a dokładność pomiaru

Po kilku tygodniach przyszedł jednak taki moment, że udało mi się zaszachować PEAK'a. Po raz pierwszy dziwne dane HR na wyświetlaczu zobaczyłem będąc w Aplach. Biegałem wówczas na wysokości grubo powyżej 2000 m n.p.m. Było co prawda lato, ale o poranku w zacienionych dolinach bywało na tyle chłodno że moje dłonie stawały się zimne. Wówczas na spokojnym rozbieganiu przy tętnie w okolicach 135, zegarek chwilami wyświetlał wartości rzędu 160-170 ud./min. Problem ten potwierdziłem w Polsce pod koniec sierpnia, kiedy to poranne temperatury przestały być letnie.


Przy tej okazji muszę jednak zaznaczyć, że nie jest to nic nadzwyczajnego. Informacje o problemach z dokładnością pomiaru w chłodnych miejscach znajdziemy na stronie producenta:

Podczas ćwiczenia w miejscu chłodnym lub zimnym ciało będzie próbować utrzymać stabilną temperaturę, kierując przepływ krwi z ramion i nóg do korpusu. To ograniczenie przepływu krwi do ramion może zmniejszyć dokładność pomiaru tętna przez czujnik.

Na koniec jeszcze jeden przykład obrazujący problem. Zaznaczę, że tego typu odchyleń ani razu nie zanotowałem w okresie letnim.


Poziom tlenu we krwi

Pomiar nasycenia krwi tlenem to nowość w zegarkach Suunto. Biorąc pod uwagę aspiracje firmy związane ze sportami wysokogórskimi muszę przyznać, że jestem bardzo zdziwiony, że wprowadzenie tej technologi trwało tak długo. W erze COVID'u o saturacji krwi słyszał już pewnie każdy, ale przy określaniu aklimatyzacji w górach wysokich pulsoksymetry wykorzystuje się już od wielu lat.

Czy zatem wybierając się w góry wysokie możemy nie martwić się już o pulsoksymetr i zabrać jedynie zegarek? Niestety to chyba jeszcze nie jest ten moment. Odnoszę wrażenie, że na tę chwilę opcja ta, działa chimerycznie. Zdarzają się dni kiedy przy pierwszym pomiarze poziomu tlenu we krwi dostaje taki komunikat:


Nie udało się zmierzyć tlenu we krwi. Trzymaj rękę nieruchomo, oczekując na odczyt. Dzięki temu uzyskasz jednolity odczyt.

A przysięgam, że rękę trzymałem nieruchomo jak golem 😉.

Z powtarzalność wyników też bywa różnie i to dosłownie. Jednym razem zegarek potrafi wyświetlić wartość: 95%, by w kolejnym odczycie wskazać 99%. To wszystko sprawiło, że nawet nie próbowałem zdobyć jakiegoś urządzenia referencyjnego. Skoro wynik i tak póki co cechuje duża niestabilność.

Liczę jednak, że z jesienną aktualizacją oprogramowania sytuacja ulegnie znaczącej poprawie. Trochę jednak szkoda, że firma nie przyłożyła się należycie do tego parametru na czas.

 

Monitorowanie tętna

Suunto 9 Peak umożliwia również całodniowy monitoring tętna. Ekran z dziennym wynikiem tętna przedstawia tętno z ostatnich 12 godzin. Może to okazać się pomocne źródło informacji o regeneracji po ciężkiej sesji treningowej.



Ekran przedstawia tętno z 12 godzin w formie wykresu oraz nasze tętno minimalne. Wykres jest rysowany na podstawie średniego tętna w okresach 24-minutowych. Dodatkowo po naciśnięciu dolnego przycisku zegarek wyświetli nam szacunkowe zużycie kalorii na godzinę.

Warto jeszcze wspomnieć, że o ile zegarek wyświetla wykres 12 godzinny to w aplikacji Sunnto dostępny jest pomiar całodobowy.


Podsumowanie

Optyczny pomiar tętna w Suunto 9 Peak stoi na bardzo wysokim poziomie. To jedno z najdokładniejszych rozwiązań tego typu na rynku. Nie zmienia to jednak faktu, że tego typu sensor raczej nie nadaje się do wszechstronnego wykorzystania w treningu. Wynika to z ograniczeń technologicznych, które póki co są nie do przeskoczenia dla producentów zegarków sportowych. W optymalnych warunkach nadgarstkowy czujnik tętna w Suunto 9 Peak działa jednak znakomicie i potrafi precyzyjnie rejestrować wahania tętna nawet na krótkich przebieżkach, czy podbiegach. W Polsce optymalne warunki pogodowe do wygodnego korzystania z OHR występują jednak bardzo krótko. Dlatego jeżeli komuś zależy na precyzyjnych danych HR z treningu i tak zmuszony będzie do zaopatrzenia się w dedykowane urządzenie pomiarowe (pas napiersiowy lub opaska).

Nieco inaczej sprawy mają się w obszarze pomiaru saturacji krwi. Na chwilę obecną w Suunto 9 Peak pomiar ten nie działa najlepiej. Uzyskane wyniki cechuje spora rozbieżność, a sam pomiar potrafi trwać dość długo. Pozostaje czekać na aktualizację oprogramowania, która powinno naprawić tę funkcję.

 

Więcej zdjęć dostępne w galerii:


Źródła:

https://www.suunto.com/pl-pl/Content-pages/co-naley-wiedzie-o-nadgarstkowym-pomiarze-ttna/

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Rock&Run | Powered by Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com