O bieganiu z górskiej perspektywy.

Przełom, którego nie było w planach. Sportowe podsumowanie roku 2025

Sportowo rok 2025 okazał się rokiem przełomowym. Choć nic na to nie wskazywało to 2025 zaskoczył w końcówce chyba nie tylko mnie. Zapraszam na sportowe podsumowanie roku 2025.


Sportowo rok 2025 okazał się dla mnie czasem absolutnie przełomowym. Choć jeszcze dwanaście miesięcy temu nic na to nie wskazywało, końcówka sezonu zaskoczyła chyba nie tylko mnie. Zapraszam Was na osobiste podsumowanie roku, który był dla mnie prawdziwym sprawdzianem charakteru.

Nie wiem, jak to wygląda u Was, ale dla mnie ostatnie 12 miesięcy to był totalny rollercoaster. Działo się tyle, że wydarzenia ze stycznia pamiętam już jak przez mgłę. Na szczęście żyjemy w czasach, w których dzięki zdjęciom możemy niemal w każdej chwili przywrócić wspomnienia. Gdy dziś patrzę na te fotografie, to widzę drogę, o której jeszcze rok temu nawet nie marzyłem.

Z dna na szczyt - walka o powrót

Jeszcze w styczniu sytuacja wyglądała, krótko mówiąc, dramatycznie. Wizja powrotu do formy po operacji kolana była tak odległa, że starałem się o tym w ogóle nie myśleć, aby nie pogarszać swojego nastroju. Każdy, kto przechodził kontuzję, wie, jak trudna jest ta walka z własną głową.

Choć treningi na początku wyglądały różnie, a ciało stawiało opór, nie odpuszczałem. To chyba jest najtrudniejsze w powrocie do formy - te niekończące się kroki wstecz. Pierwsze starty miały być tylko testem, a stały się paliwem do dalszego działania.


Zaczęło się od Dziesiątki WROACTIV, gdzie poczułem, że noga „podaje”. Potem przyszedł fantastyczny Weekend na sportowo w Henrykowie, a kulminacją wiosennych przygotowań była wymagająca Twierdza Srebrna Góra. Z każdym kilometrem odzyskiwałem wiarę, że ten rok nie musi być stracony.

Odczarować demony

W czerwcu przyszedł czas na wyrównanie rachunków. Stanąłem na trasie Supermaratonu Gór Stołowych, by odczarować demony z przeszłości. To był moment, kiedy z jednej strony bardzo nie chcesz czegoś zrobić, ale wiesz, że to jedyna droga, którą musisz podążyć żeby ruszyć dalej.

Jesienią, ze względu na sytuację rodzinną, zrezygnowałem z dalekich wyjazdów i postawiłem na sprawdzony kierunek: Garmin Ultra Race w Radkowie. Wróciłem tam z ogromnym sentymentem. Te trzydniowe (!) zawody pokazały, jak wielki postęp zrobiłem – znacząco poprawiłem swój wynik z 2023 roku, ale to nie czas był najważniejszy.


Magiczna granica 800 punktów

Kiedy zaczynałem swoją przygodę z bieganiem po górach, miałem jedno, odległe marzenie: osiągnąć Index ITRA na poziomie 800 punktów. W świecie biegaczy trailowych to symboliczna granica, oddzielająca ambitnych amatorów od krajowej elity. Przez lata ten cel wydawał się być poza moim zasięgiem.

W Radkowie to dawne marzenie w końcu się spełniło. Mój ITRA Performance Index, po wycenie wrześniowych zawodów, wynosi obecnie 811 punktów. Pod względem sportowym to najlepszy prezent, jaki mogłem sobie sprawić na koniec 2025 roku. 

Chichot losu

Życie bywa jednak przewrotne. W 2025 roku kryteria ITRA zostały zmienione i teraz męska elita zaczyna się od 825 punktów 🤣

Czy mnie to zdemotywowało? Wręcz przeciwnie! To oznacza tylko jedno: nie mogę jeszcze zakończyć mojej biegowej „kariery”. Trzeba gonić króliczka dalej.

 

Dziękuję Wam wszystkim za doping i każde dobre słowo – to naprawdę pomaga w chwilach, gdy nogi odmawiają posłuszeństwa. Widzimy się na trasie w 2026 roku!

 


0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Rock&Run | Powered by Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com